Rośniemy i piękniejemy ;)

Kociaki rosną jak na drożdżach, zwłaszcza Boreasz okazuje się być przodownikiem pracy i waży już naprawdę sporo jak na sześciotygodniowego norwega :) Maluchy są bardzo wesołe i rezolutne, domagają się nieustająco naszego towarzystwa, psocą i brykają, wszędzie ich pełno, a Jeronima dwoi się i troi, a w zasadzie "czworzy", żeby opanowac to hasające stadko. Kocięta przyswoiły sobie już w pełni "obsługę kuwety" i drapaka i dzielnie korzystają z tych zdobyczy cywilizacji, z czego oczywiście jesteśmy niebotycznie dumni. Samodzielne posiłki cieszą je tak samo jak korzystanie z baru mlecznego u mamy, gdzie nadal chętnie się stołują, poza tym cieszą się wywalczoną wolnością, usilne forsowanie kojca zaowocowało wypuszczeniem gromadki swobodnie w naszej sypialni. W związku z tym nasze maluchy odkrywają własnie uroki spania z i na człowieku, bo mimo kilku pięknych posłanek, które im ustawiliśmy, na ogół w środku nocy uznają, że najfajniej się jednak drzemie na naszych poduszkach, głowach lub brzuchach.
Permalink | Categorized under kuwety, uroki, spania, quot, maluchy, mimo, samo, mamy, sobie, ego, kt |

Przemiana Bazyla w Bazyliszka

Bazylek jest naszym największym zaskoczeniem. Zapowiadał się na bardzo spokojnego kotka, takiego nieco leniwego, ze stoickim spokojem przyjmującego to, co mu życie przynosi. A w czasie kiedy uśpił naszą czujność, jego charakter cichutko ewoluował... Teraz pokazuje nam, na co naprawdę go stać :) Jako pierwszy ucieka z pokoju, bardzo sprytnie prześlizgje się nam pomiędzy nogami i pędzi straczeńczo w stronę schodów, złapany na ręce protestuje głośno przez ładnych kilka minut. Jest bardzo ruchliwy, uwielbia zabawy z rodzeństwem, którego jest zdecydowanym przywódcą, jak na prawdziwego Basileusa przystało. Wesoły i beztroski, potrafi równocześnie udzielać nam reprymendy. Wczoraj niechcący nadepnęłam mu na łapkę. Awantura była straszna, skarżył się głośno przez parę minut, biegał, robił zamieszanie, a za nim truchtała zaniepokojona Nimusia, która musiała dokładnie sprawdzić czy dziecku aby na pewno nic się jednak nie stało ;) W nocy kotki grzecznie śpią, ale bardzo polubiły zapasy o świcie, co nas z kolei niekoniecznie uszczęśliwia... Z dedykacją dla Bazyla, Bereniki, Bony Dei - Margaryny oraz burzliwego Boreaszka: http://www.youtube.com/watch?v=-6VEkG09Qkc Melodia tej kołysanki ma ponoć zbawienny wpływ, dzieci przy niej usypiają jak złoto, dlatego często jest wygrywana przez karuzele zawieszane nad niemowlęcymi łóżeczkami... nie wiem, na moje dziecię nie działała, ale może na kocie oseski wpłynie jakoś kojąco i zapewni im sen do przyzwoitych godzin... do ósmej rano chociaż... zwłaszcza w weekendy ;)
Permalink | Categorized under |

Opowieść zimowa.

Rodzeństwo "B" rośnie jak na drożdżach. Kotki są wesołe, rozbrykane i pełne pomysłów. Są też coraz bardziej samodzielne i przedsiębiorcze. Cieszymy się każdą chwilą, którą z nimi spędzamy, bo nowe domki już czekają z niecierpliwością ;) Tyczasem nasz miot "A", czyli Annio zdecydowanie zamienia się w niedźwiedzia, przesypiajac większą częśc dnia. Biedronka doszła już do siebie w pełni po zabiegu kastracji i nawet już się na nas nie gniewa, a Teofil jest niestety ekscentryczny jak zawsze. Koty najwyraźniej wyczuwają, że mój obolały kręgosłup potrzebuje pomocy i w związku z tym, kiedy tylko się kładę, mam na sobie cały komplet kocich okładów leczniczych. Niesamowite jest to, jak doskonale kot potrafi wyczuwać chore miejsce i jaką ulgę przynosi, kładąc się na nim. Dlatego do szału doprowadzają mnie wstrętne przesądy o właściwościach leczniczych kocich skórek. Tylko żywy kot potrafi "wyciągać" chorobę! Przeraża mnie fakt, że to ohydne barbarzyństwo, handel kocimi skórkami, nadal ma miejsce w naszym niby cywilizowanym świecie. Takich "kocich" przesądów jest dużo więcej, należą do nich m.in. opowieści o "wypijaniu oddechu niemowlętom", czy o zjadaniu ciała martwych właścicieli przez koty. Jak strasznie trzeba być prymitywnym, żeby powtarzać takie bzdury i żeby w nie wierzyć jeszcze teraz, w XXI wieku. Czasami mam wrażenie, że człowiek jest zwierzęciem, które najmniej się panu Bogu udało.
Permalink | Categorized under |

Zima trzyma ;)

Za oknami nadal zima, ja kuruję kręgosłup, duże koty lenią się na drapaku i kanapach, kociaki szaleją. Ogólnie sielanka ;) Dzisiaj maluchy mnie nie lubią, było zbiorowe odrobaczanie, wszystkim zaaplikowałam paskudną pastę, Margaryna tradycyjnie pluła jak lama, Boreasz usiłował się uwolnić i narobił wrzasku, Bazyli w sposób pełen godności okazywał swoje niezadowolenie, a Berenika wyrywała się z siłą godną małego smoka. W tym tygodniu czeka je pierwsze szczepienie, więc znowu będą powody do niezadowolenia. Wczoraj Boreaszka i Bazylka odwiedzili ich przyszli właściciele, chłopcy kolejny raz przespali ich wizytę, chyba próbują udawać, że są bardzo grzecznymi kotkami. Pozory jednak bardzo mylą ;)
Permalink | Categorized under |

Śnieg i Vivaldi

Zima postanowiła chyba udowodnić wszystkim, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia. I chociaż należę do zdecydowanie ciepłolubnych, to kiedy sobie patrzę na płatki śniegu z oknami i słucham z kotami Vivaldiego, nie mogę narzekać. Koty dbają o mój kręgosłup, robią okłady, czasem jestem obłożona naszymi futrzakami dosłownie od stóp do głów i obie strony są z tego bardzo zadowolone. Tak więc kurujemy kręgosłup, słuchamy Vivaldiego i podziwiamy śnieg za oknami... http://www.youtube.com/watch?v=0XZlBmgHGLw&feature=related
Permalink | Categorized under |

Zimowe szaleństwa domowe :)

Na dworze trzaskający mróz, i chociaż w domu ciepło, to "B" kotki postępują zgodnie z zasadami przetrwania. Wzmocniło się im futerko, są teraz jak małe, kudłate misie, jedzą jak szalone i dużo się ruszają. Zdobyły już szczyt wielkiego drapaka z salonu, biegają po schodach jak szalone, a za nimi pędzi spanikowana mamusia Jeronima, ciocia Dark Water, która doznała nagłego przypływu uczuć macierzyńskich i Anniutek, który opiekuje się kociakami z zadziwiającą wręcz czułością. W środę została wykastrowana nasza Biedronka Bez Ogonka, doskonale zniosła zabieg, rekonwalescencja też przebiega wzorcowo, tylko musimy trochę poczekać zanim Biedronka nam wybaczy... bo wyraźnie się gniewa. Do komitywy dopuszcza chwilowo tylko Anniutka, no i na spanie przychodzi do nas łóżka i spędza całą noc leżąc na moim boku, milcząca i pełna wzgardy. Łukasz próbuje ja wabić, ale ona nadal jest moją koteczką, chociaż chwilowo bardzo daje mi odczuć, że się na mnie zawiodła i że się bardzo gniewa.
Permalink | Categorized under |

Pomarańcze i mandarynki...

Tak mi się jakoś skojarzyło... Julian Tuwim Sen złotowłosej dziewczynki 1 Pani pachnie jak tuberozy. To nastraja i to podnieca A ja lubię tuman narkozy, A najbardziej — gdy jest kobieca Mówię ładnie? I melodyjnie? Zdania perlę jak z pereł kolię? Pani patrzy — melancholijnie... Skąd ma pani tę melancholię? Sen? Doprawdy? Jak dymu kółka? Sen zmysłowy bladej dziewczynki? Hebanowa lśniąca szkatułka Pomarańcze i mandarynki.   2   Pani usta wtula w swe futro... Pewno... miękkie jest to futerko... Przeczulenie? Cóż będzie jutro? Ach, cóż powie srebrne lusterko? Podkrążone po balu oczy I matowość pachnącej twarzy I sen zwiewny panią omroczy, I o wczoraj pani zamarzy. Pani pyta, czy walca tańczę? Ach, zatańczę... jak sen dziewczynki! Mandarynki i pomarańcze, Pomarańcze i mandarynki.   3   O, dziewczynko! O, złotowłosa! O, zmysłowa dziewczynko blada! Sen się iskrzy, jak z papierosa Dym, gdy w słońca złocistość wpada. A tymczasem — po pustej sali Pierrot szuka zgubionej róży, Z Leonelią tańczy Allali, Leonelia oczęta mruży. Gdy się bajka roztopi w mroku, Przyjdą cudne, smutne dziewczynki Na obciętym położą loku Pomarańcze i mandarynki.

Światowy Dzień Kota

17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota. Święto powstało we Włoszech, na polski grunt zostało przeniesione w roku 2006. Jego zadaniem jest podkreślenie roli kota w życiu czowieka, dobitnie też pokazuje jak wielką popularność zdobyło sobie wśród ludzi to piękne zwierzątko. Wszystkim kotom życzymy pełnych misek i otwartych ludzkich serc, bo niestety wielu tego najbardziej brakuje.
Permalink | Categorized under |

About Me

Pages